Wykrakałem w 2014. Póki co, nie żałuję.
LUBIĘ ŻONY
muz. Jerzy Wasowski
W berżeretkach,
balladach, canzonach
Bardzo rzadko jest
mowa o żonach,
A ja mam taki gust
wypaczony,
Że lubię żony.
Los im zgotował
nielekką dolę:
Między pracą, domem, a
przedszkolem
Smętne toto i w garach
się dłubie.
A ja je lubię.
Gdy na polu śniegiem
wiatry wyją,
Wtedy żony przez
chwilę nie kryją,
Że w ciepłe kraje
poleciałyby,
Gdyby nie dyby.
Ale żona, czy młoda,
czy stara,
Się do tego dorabiać
nie stara
Manifestów ni
ideologii.
I to ją zdobi.
Gdy rozdziawią dziób -
wiedzą dokładnie,
Że ich głosy brzmią
raczej nieładnie,
I takim cię głosem
opieprzą,
Zamiast być lepszą.
I myśl w głowach nie
świta im dzika,
By pocieszyć w
potrzebie człowieka,
Lecz gderaniem zatruć
cię musi,
Bo się udusi.
Żadna żona się także
nie łudzi,
Że mąż własny wyjść
może na ludzi,
Że rozwódek ciężki
jest los, wie,
A wciąż o pozwie…
Za to słyszane gdzieś
w towarzystwie,
Mówią, że radzą sobie
z tym wszystkim,
I w tym właśnie
zaznacza się żonia
Autoironia.
Nie udają słodyczy
nieszczerze,
Mężnie trwają w swym
schwarzcharakterze,
Nie dla nich keep
smiling nieustanny,
Jak jakiejś panny.
Wiedzą że co innego je
spotka,
Mąż nie wygra ot tak w
totolotka,
Nie uspokoją się też
pędraki,
Bo układ taki...
Czemu w wierszach,
balladach, canzonach
Bardzo rzadko jest
mowa o żonach?
Bo poeci to, że tak
wyrażę,
Geje lub pantoflarze.
Ze mną los się nie
cackał długo,
Przed czterdziestką już mam żonę drugą.
Młodszy nie będę, a
latka lecą.
Już czas na trzecią?
Komentarze
Prześlij komentarz